dawno się nie odzywałyśmy, ale miałyśmy trochę kiepski tydzień. Kala spędziła trzy dni w szpitalu na oddziale chirurgicznym bo ma problemy z kolanami. ja zaś siedziałam znudzona w domu, bo pokłóciłam się z chłopakiem i do tej pory się nie pogodziliśmy.
a tak przy okazji to wczoraj miała studniówkę moja siostra, myślę ze była udana chociaż nie obyłoby się bez jakiegoś wypadku. a mianowicie moja zdolna siostra weszła z igle naszego świątecznego krzaka i dostała zakażenia. jej noga wyglądała jak spuchnięty balon, w noc przed studniówka wylądowała w szpitalu. na szczęście na drugi dzień wieczorem noga była już sprawna.
generalnie tematem tego posta są bransoletki z muliny, dlatego w roli wyjaśnienia kilka słów na ten temat. wszystko zaczęło się kilka lat temu, jeszcze w szkole podstawowej. myślę ze każdy z was miał kiedyś styczność z żyłkami czy właśnie bransoletkami z muliny. nasza pasja powróciła w gimnazjum kiedy z braku jakichkolwiek opcji postanowiłyśmy zabić w ten sposób nudę. zaczynałyśmy od strony z najprostszymi wzorami. po jakimś czasie gdy opanowałyśmy już trochę ta sztukę postanowiłyśmy przejść na wyższy poziom umiejętności. dodaje kilka fotek z naszymi bransoletkami.
i jak wam się podobają? ; )
strona od której zaczęła się nasza przygoda: http://dasia.pl/
strona z której korzystamy teraz: http://friendship-bracelets.net/