sobota, 26 stycznia 2013

bransoletki z muliny ;)

hej ;)

dawno się nie odzywałyśmy, ale miałyśmy trochę kiepski tydzień. Kala spędziła trzy dni w szpitalu na oddziale chirurgicznym bo ma problemy z kolanami. ja zaś siedziałam znudzona w domu, bo pokłóciłam się z chłopakiem i do tej pory się nie pogodziliśmy.
a tak przy okazji to wczoraj miała studniówkę moja siostra, myślę ze była udana chociaż nie obyłoby się bez jakiegoś wypadku. a mianowicie moja zdolna siostra weszła z igle naszego świątecznego krzaka i dostała zakażenia. jej noga wyglądała jak spuchnięty balon, w noc przed studniówka wylądowała w szpitalu. na szczęście na drugi dzień wieczorem noga była już sprawna.

generalnie tematem tego posta są bransoletki z muliny, dlatego w roli wyjaśnienia kilka słów na ten temat. wszystko zaczęło się kilka lat temu, jeszcze w szkole podstawowej. myślę  ze każdy z was miał kiedyś styczność z żyłkami czy właśnie bransoletkami z muliny. nasza pasja powróciła w gimnazjum kiedy z braku jakichkolwiek opcji postanowiłyśmy zabić w ten sposób nudę.  zaczynałyśmy od strony z najprostszymi wzorami. po jakimś czasie gdy opanowałyśmy już trochę ta sztukę postanowiłyśmy przejść na wyższy poziom umiejętności. dodaje kilka fotek z naszymi bransoletkami.









i jak wam się podobają? ; ) 

strona od której zaczęła się nasza przygoda: http://dasia.pl/
strona z której korzystamy teraz: http://friendship-bracelets.net/

niedziela, 20 stycznia 2013

kolczyk ; )

hej ;)

co tam u was słychać? jak wam mija weekend?
dawno nas tu nie było, ale kończy się semestr więc trzeba było wszystko popoprawiać i pozaliczać. my kończymy semestr z w miarę satysfakcjonującymi ocenami, co oczywiście nie znaczy, że na koniec roku nie może być lepiej. emiśka wczoraj miała rocznicę ze swoim chłopakiem więc życzcie jej wszystkiego najlepszego. a ja wczoraj spontaniczną decyzją postanowiłam zmienić coś w swoim wyglądzie i przebiłam sobie pępek! nie robiłam tego w żadnym salonie, zrobiła mi to koleżanka ze szkoły. pępek już miałam kiedyś przebity i to jest mój czwarty kolczyk. bolało mnie bardzo i już nigdy więcej nie zdecyduję się na następne przebicie ale z efektu jestem bardzo zadowolona. wrzucam wam kilka fotek, żebyście zobaczyli jak to mniej więcej wygląda. oczywiście pępek jest jeszcze czerwony i nie zagojony więc za tydzień, dwa to będzie wyglądać dużo lepiej.



jak wam się podoba ?

poniedziałek, 14 stycznia 2013

balsam do ust - tisane.


hej!


szczerze mówiąc jestem ledwo żywa, pomimo dwóch wypitych kaw dalej nie potrafię się obudzić a to już pora iść spać ;). ale po weekendzie strasznie ciężko się przestawić na chodzenie spać wcześniej i wstawanie wcześniej, dlatego w poniedziałki rzadko kiedy zdarza mi się ogarniać cokolwiek. dzisiejszy dzień cholernie zakręcony, przyjaciółka pokłócona z chłopakiem, urodziny taty, kartkówka z niemieckiego. eh.. niestety nie zdążyłam ogarnąć wszystkiego do końca i prostym sposobem postanowiłam olać kartkówkę. mam nadzieję, że mimo tego nie pożegnam się z piątką na koniec semestru, w czwartek idę poprawić tą jedynkę więc trzymajcie kciuki! jutrzejszy dzień niestety nie zapowiada się lepiej, już na pierwszej lekcji czeka mnie sprawdzian z fizyki na który nic nie umiem. jeszcze. więc wygląda na to, że znowu się nie wyśpię. tak podchodząc pod ten temat ciągłego niewysypiania się, wczoraj odwiedziłam aptekę i kupiłam sobie świetlik pod oczy. jak na razie nie widzę efektów ale to pewnie dlatego, że używam go dopiero dwa dni ;) może za jakiś czas napiszę wam jakąś opinię o ile w ogóle coś da.
a któraś z was używa/używała świetliku pod oczy? pomaga?
no i oczywiście, kupiłam jeszcze rzecz, bez której w zimę nie umiem się obejść, a mianowicie balsam do ust!
mój ulubiony, którego używam od bardzo, bardzo dawna i praktycznie nie zmieniam go na żaden inny to balsam z Tisane. wygląda mniej więcej tak:


(zdj z google)

balsam ma śliczny zapach, długo trzyma się na ustach, dobrze nawilża i dzięki niemu moje mega wrażliwe usta nie pękają :)  jedynym minusem może być to, że balsam trzeba nakładać na usta palcami ale i tak nie zamieniłabym go na żaden inny. a wy co o nim sądzicie? używałyście?

niedziela, 13 stycznia 2013

mój weekend ; )

hej ;)

tym razem to ja, emiśka. nie miałam jeszcze okazji nic napisać, ale wszystkiemu winny jest brak internetu w moim domu. niestety tak bywa z internetem neostrady. generalnie nie mam konkretnego tematu do poruszenia więc postanowiłam po prostu powiedzieć jak spędziłam jeden z pierwszych w tym roku dni wolnych. a więc zacznę od piątku, który zapowiadał się całkiem nieźle bo ominął mnie sprawdzian z matmy i lekcje skończyły się wcześniej niż zwykle. Przyjaciółka chora więc od razu do głowy wpadł mi mój chłopak, niestety moje plany zniszczył fakt, że skoro koniec tygodnia to trzeba trochę dom ogarnąć. i skończyło się na tym,że piątkowe popołudnie spędziłam na odkurzaniu, myciu podłóg i sprzątaniu kuchni. oczywiście żeby było ciekawiej jeszcze pokłóciłam się z siostrą.
Sobota miała być ciekawsza bo wybrałam się z rodzinką na zakupy i o dziwo kupiłam sobie parę nowych rzeczy, a mianowicie zimową czapkę i koszulkę, może to nie dużo ale zawsze coś ;)  resztę dnia spędziłam na sprzątaniu mojej szafy, po którym stwierdziłam, że mam zdecydowanie za mało ciuchów. pod wieczór postanowiłyśmy jeszcze z mamą, że odśnieżymy trochę nasze podwórka. więc ubrane jak eskimosy wyszłyśmy powalczyc trochę z białym puchem. po pól godzinie wszystkie ścieżki i podjazd był gotowy. zadawolone z efektów poszłyśmy obejrzeć film.
Dzisiejszego ranka spoglądająć przez okno wszystko wyglądało tak jak poprzedniego dnia przed odśnieżaniem, wszędzie było biało a po naszej pracy nie było śladu, eh... I jak zawsze na ostatni dzień przypadło mi odrabianie lekcji, a przynajmniej takie zamiary bo do tej pory zrobiłam jedną z czterech prac na plastykę i początek listu motywacyjnego na polski.

a wam jak minął weekend ? co robiliście ? 

sobota, 12 stycznia 2013

przyjaźń damsko-męska.


hej!

zbierałam się od wczoraj, żeby tutaj coś napisać ale nie miałam siły. głowę chce mi rozerwać na miliony malutkich kawałeczków. o trzech dni nie ruszam się z łóżka. szczerze mówiąc to nienawidzę być chora. czuję, że jest tyle rzeczy które mogłabym zrobić ale nie mam na to siły. no ale dosyć o mnie. dzisiaj postanowiłam poruszyć temat, który często widzę na różnego rodzaju forach internetowych itd. a mianowicie,

Przyjaźń damsko-męska istnieje czy nie ?

 może zacznijmy od przykładów z życia. ja niestety nie mam już przyjaciela. słowo już dodałam tutaj celowo, ponieważ moją przyjaźń zniszczył mój były chłopak. tak btw, to po dwóch miesiącach od rozstania dopiero kilka dni temu odważyłam się na usunięcie folderu z naszymi wspólnymi zdjęciami. ehh, możecie być ze mnie dumni! no ale, wracając do tematu. kiedyś miałam przyjaciela, na początku mu się podobałam i w sumie dlatego się do siebie zbliżyliśmy, jednak później mój ukochany kumpel się we mnie zakochał. skończyło się to w dość nie fajny sposób, ponieważ ja powiedziałam, że możemy się tylko przyjaźnić. no i rzeczywiście przez jakiś czas kontakt między nami był bardzo dobry. ale później poznałam chłopaka, który chyba wziął sobie za cel, żeby zniszczyć wszystkie moje znajomości. zaczęliśmy się rzadziej widywać, rzadziej rozmawiać. później kontakt kompletnie się urwał. teraz, pomimo tego, że już nie jestem z tamtym chłopakiem, tej znajomości nie da się już odbudować. rozmawiamy ze sobą tylko czasami. z okazji świąt, albo jak któreś z nas ma urodziny. niestety. 

jednak mimo tego wszystkiego uważam, że przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną jest jak najbardziej możliwa! i chociaż w internecie roi się od zdjęć nastolatków uprawiających seks z opisem "Just Friends" i tym podobne to moim zdaniem, jeżeli i chłopak i dziewczyna są w miarę normalni i dojrzali to nic nie szkodzi na przeszkodzie przyjaźni. normalniej, zdrowej przyjaźni bez żadnych erotycznych pobudek. według mnie taka przyjaźń może funkcjonować, dopóki któraś osoba nie zakocha się w drugiej. i wtedy taka przyjaźń może się bardzo źle skończyć. dlatego na początku takiej znajomości musicie sobie z daną osobą jasno ustalić zasady. czy interesuje was tylko przyjaźń, czy chcecie spróbować czegoś więcej. mimo wszystko, bardzo chcę wierzyć, że taka przyjaźń istnieje i nie każdy facet myśli tylko o tym, żeby zaliczyć jakąś dziewczynę. myślę, że są jeszcze mężczyźni, którzy potrafią odnosić się do dziewczyn z szacunkiem i zależy im na rozmowie, na wspólnym spędzaniu czasu, a nie na tym żeby popatrzeć się pannie na cycki. 

a wy jak myślicie ? przyjaźń damsko-męska istnieje?


kaluś.

środa, 9 stycznia 2013

ZAKOLANÓWKI - HIT CZY KIT?


hej!

Tak jak pisałyśmy wcześniej, na tym blogu będzie znajdowało się absolutnie wszystko. Dzisiaj zaczynam tematem bardziej dziewczęcym. A mianowicie ZAKOLANÓWKI, które niedawno zawitały do sklepów i teraz możemy je kupić w każdej galerii handlowej.

Moim zdaniem zakolanówki są strasznie dziewczęce, więc jeśli chcecie przez chwilę poczuć się jak mała słodka dziewczynka postanowiłabym właśnie na taki dodatek. Kiedy tylko zakolanówki zrobiły się modne wiedziałam że muszę mieć co najmniej jedną parę. Grube zakolanówki uznałam za zdecydowany must have na zimę. Aktualnie mam aż cztery pary zakolanówek ale chciałam wam pokazać jedną, w  bardzo nieprofesjonalnie zrobionej tzw. "stylizacji". Niestety nie mam zbyt dobrego aparatu a zdjęcie musimy robić sobie same nawzajem, ale pokażemy wam nasze efekty ;)

więc najpierw zobaczcie moje zdjęcia:





tak jak widzicie zdjęcia są bardzo, bardzo mało profesjonalne, niestety :c. ale myślę że jak na pierwszy raz może być! następnym postaramy się zrobić to lepiej.




  





























w co jestem ubrana?
zakolanówki: reserved 
sweterek: h&m
spodenki: DIY
rajtuzy: gatta
wisiorek: I'am
płaszcz: new yorker
szalik: vero moda 
buty: graceland
    



A teraz kilka zdjęć emiśki, której też bardzo podobają się zakolanówki ;)




 
 
w co emiśka jest ubrana?  
zakolanówki:reserved, 
 bluzka: stradivarius,
spódniczka: stradivarius
katana: javeline
pierścionek: primark
bransoletka: reserved  
szalik: reserved
płaszczyk: camaieu
buty: lasocki 

  


A Wy co sądzicie o zakolanówkach?  Podobają wam się? 



tak na koniec dodam, że piszę bez emiśki, bo siedzę chora w domu :c, życzcie mi szybkiego powrotu do zdrowia! ehh, nienawidzę być chora.


kaluś.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

nowy rok - koniec czy początek ?


Cześć ; )


 Już od dawna miałyśmy w planach założenie bloga, ale za bardzo nie wiedziałyśmy jak się do tego zabrać. Więc, z okazji Nowego Roku, postanowiłyśmy wcielić nasz plan w życie. Generalnie, chcemy opisywać tu wszystko po trochu. Będzie trochę wątków z naszego życia, przemyśleń ale również stylizacji modowych i opinii o różnych kosmetykach. 

Teraz trochę o nas. Chodzimy do jednej klasy i przyjaźnimy się już od bardzo dawna, jesteśmy zwykłymi  nastolatkami. Jak pewnie każda z was mamy problemy to z chłopakiem, rodzicami czy nauczycielami dlatego postanowiłyśmy założyć tego bloga. 

I znowu z innej beczki! Wróćmy do tematu sylwestra. Jak go spędziliście? Macie jakieś postanowienia noworoczne? Głębokim postanowieniem emiśki jest pozbycie się świątecznej oponki, natomiast ja (kaluś) mam w planach tylko dobrą zabawę i żeby ten rok był lepszy od poprzedniego. W tym roku zrezygnowałam z postanowień żeby po prostu się nie łudzić i tak tracę do nich chęci już w połowie stycznia a wiem, że dobra zabawa jest jedynym postanowieniem z którym jestem w stanie przetrwać cały rok. Nam Sylwester minął jak najbardziej pozytywnie, choć niestety spędziłyśmy go osobno. emiśka wybrała się na domówkę u chłopaka swojej siostry i poznała kilku nowych znajomych. Natomiast ja wybrałam się do innego miasta do mojego wujka i spędziłam go z jego szaloną rodzinką, po północy dostaliśmy jeszcze zaproszenie od sąsiadów wyżej a dalej niestety nie pamiętam co się działo, ale podobno impreza trwała do rana. 


A wy jak bawiliście się w sylwestra? Jeżeli macie jakieś postanowienia noworoczne, życzymy wam powodzenia w spełnieniu ich! 



kaluś i  emiśka.